Analogiczna misja marsjańska ICAres-1 w habitacie Lunares

2

W habitacie Lunares w Pile trwa właśnie (8-22.10.2017) analogiczna misja marsjańska ICAres-1 (Innovative Concepts Ares). Mam przyjemność pomagać przy jej organizacji. Na zdjęciu powyżej (dzięki uprzejmości Anny B. Gregorczyk) widzicie analogowych astronautów oraz organizatorów ICAresa. Dużo bym mógł mówić o tej misji, ale najlepiej będzie jak najważniejsze założenia skróci krótkie wideo nakrecone podczas rozpoczęcia misji przez lokalną telewizję Asta z Piły:

O czym warto jednak napisać dodatkowe kilka słów?

Misja ICAres-1 zakłada, że nie jest to pierwszy dzień po wylądowaniu astronautów na Marsie i wszystko jest super. W ICAresie zakładamy, że baza funkcjonuje już co najmniej rok. Pojawiły się różne problemy, z czego największy to niepełnosprawny astronauta – w wyniku wypadku stracił on wzrok i ma tylko dwa palce u jednej dłoni. To sprawia ogromne ograniczenia dla tego astronauty jak i reszty załogi. Nie są to jednak przeszkody nie do przeskoczenia. Misje analogiczne, jeśli mają jakiś większy sens, to właśnie ich celem powinno być testowanie najprzeróżniejszych scenariuszy rozwoju sytuacji. Wypadek i osoba niepełnosprawna na pokładzie jest takim scenariuszem. Nikt tego jeszcze nie testował (z tego co wiemy o innych misjach analogicznych).

Marcin Kaczmarzyk podczas pracy w laboratorium analitycznym w habitacie Lunares

Marcin Kaczmarzyk – to gwiazda tej misji – stracił wzrok, lewą dłoń i trzy palce prawej dłoni 10 lat temu w wyniku eksplozji, która była wynikiem zabawy z chemikaliami. Marcin nie należy jednak do osób, które się łatwo poddają. Od wypadku skończył anglistykę, teraz pracuje nad doktoratem (jego praca doktorska dotyczy wymiany ciepła w budynkach przyszłej bazy księżycowej) i pracuje na Politechnice Rzeszowskiej jako inżynier.

Marcin prowadzi codzienną relację audio w trakcie trwania misji. Poniżej zamieszczam pierwszy odcinek. Kolejnych odcinków podcastu Marcina możecie posłuchać na podstronie habitatu Lunares – ICAres-1 Podcast

Listen to „Episode 1 – The beginning” on Spreaker.

Ach, relacja z misji jest po angielsku, ponieważ ICAres-1 to misja międzynarodowa. Dowódcą jest niemiecka inżynier i geofizyk – Christiane Heinicke – która spędziła rok w izolacji w habitacie Hi-SEAS na Hawajach. Głównym inżynierem misji jest francuzka Lucie Poulet, dla której to już czwarta misja analogiczna, ona również brała udział w misji w habitacie Hi SEAS, ale trwała ona (tylko) cztery miesiące. Jak więc widać nawet weterani misji analogicznych uznali, że warto wziąć udział w misji ICAres-1. Więcej o całej załodze misji można dowiedzieć się czytając ich bio.

Zwróćcie uwagę na wspaniałe logo misji ICAres-1 czyli tak zwany patch misji. Z jednej strony łączy polską biało-czerwoną szachownicę, symbol polskiego lotnictwa wojskowego z… kolorami Marsa. Nieoficjalnie uznaje się, że czerwony, zielony i niebieski to kolory przyszłej marsjańskiej flagi – takie mają bowiem być trzy fazy kolonizacji i terraformowania planety na podobieństwo Ziemii. W tej chwili Mars jest czerwony, kiedy zasadzimy rośliny stanie się zielony, a w jeszcze odleglejszej przyszłości, po ociepleniu się planety będzie na jej powierzchni występować woda w stanie ciekłym i wtedy Mars posiadać będzie również niebieski kolor. Na tym zdjęciu widać również jeden ważny szczegół – haft loga został wykonany tak, aby każde pole szachownicy miało „paseczki” w różną stronę – dzięki czemu niewidomy astronauta może go dotknąć i „zobaczyć”.

Co analogiczni astronauci robią podczas w habitacie podczas misji? Przeprowadzają wiele eksperymentów. O nich możecie więcej posłuchać w relacjach Marcina. Ja wspomnę o dwóch dla mniej najciekawszych. Pierwszy eksperyment dotyczy subiektywnej percepcji czasu i cyklu dobowego. Okazuje się, że prawdziwi astronauci na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej mają problemy ze snem. Oczywiście mają oni serwowany cykl dobowy, śpią, gaszą światła i zalapalają je w „dzień”. Nie mają jednak dostępu do światła słonecznego oprócz kilku chwil kiedy mogą wyjrzeć przez okienko stacji -tzw. cupolę. Stąd zapewne biorą się trudności z koncentracją, lekki sen i zmęcznie. Analogiczni astronauci symulują odizolowanie od światła zewnętrznego. Habitat Lunares został specjalnie z tego powodu uczelniony. Część mieszkalno laboratoryjna ma zasłonięte bardzo dokładnie wszelkie okna i szczeliny. Astronauci mogą „wyjść na zewnątrz” tylko do wnętrza hangaru lotniczego, który również jest szczelnie zamknięty, w którym to symulowana jest powierzchnia Marsa. Załoga misji traci więc kontakt z zewnętrznym światem i zewnętrznym światłem. Oświetleniem habitatu steruje zdalnie z Holadnii dr Agata Kołodziejczyk, która pracuje w Advanced Concepts Team w Europejskiej Agencji Kosmicznej. Raz doba może trwać 23h a raz 26, by znów się skrócić. Astronauci tego nie wiedzą, ale na pewno poczują to na swojej skórze, tak jak my czujemy zmianę czasu wywołaną zmianą stref czasowych i tzw. jetlagiem. Hipoteza badawcza zakłada, że da się owe efekty zmęczenia zniwelować odpowiednim koktajlem promieniowania ultrafioletowego symulującego naturalne promieniowanie Słońca. Jeśli to by się potwierdziło, to badanie te pomogą nie tylko astronautom, ale również pracownikom zmianowym czy pilotom samolotów rejsowych.

Drugi szalenie interesujący eksperyment dotyczy interakcji społecznych analogicznych astronautów. Każdy z nich nosi na szyi cały czas specjalną tabliczkę. Rejestruje ona położenie astronauty w danym module habitatu (działa to w oparciu o beacony w technologii bluetooth) oraz nagrywa jego głos. Nie rejestruje jednak tego co dokładnie astronauta mówi, ale tembr jego głosu czy natężenie. Chodzi o to, że można na tej podstawie wykryć czy dwoje astronautów w swojej obecności śmieje się (więc jest to pozytywna interakcja) czy raczej na siebie krzyczy. Na tej podstawie będzie można prześledzić dynamikę grupy opierając się na danych cyfrowych, a nie na ulotnych wrażeniach i mało obiektywnych pytaniach do członków załogi. Tego typu badania to kolejny dobry przykład dlaczego analogiczne misje mają sens. Można zidentyfikować już tu na Ziemii jakie problemy mogą się pojawiać, kiedy ludzie spędzają duże ilości czasu na małej przestrzeni zamknięci i odseparowani od świata zewnętrznego (a nie są więźniami i sami zgłosili się do takich misji).

Wywiad w amerykańskim show na żywo

Amerykański show na YouTube o nazwie TMRO (skrót od Tomorrow) znam, śledzę i oglądam od 2 lat. Nie sniło mi się jednak, że będę pracował przy projekcie, który kiedyś zostanie zajawiony w tym show. A tak się stało ostatniej soboty. Oto fragment tego programu (od razu uprzedzam, że niestety jakość dźwięku w połączeniu z Centrum Kontroli Misji ICAres-1 nie była najlepsza, a nagrane wcześniej filmiki od astronautów są bardzo dobrej jakości).

Jaka jest moja rola w ICAres-1?

Robię wszystko to, na co organizatorzy i uczestnicy misji (głównie naukowcy i lekarze) nie mają czasu – koordynacją rozpoczęcia i zakończenia misji, kontaktami z mediami przed misją, w jej trakcie oraz podczas konferencji prasowych na rozpoczęcie i zakończenie ICAresa. Dodatkowo prowadzę stronę http://lunares.space gdzie wrzucam informacje o misji. Ludzie i media piszą do nas maile, dzwonią i wysyłają wiadomości przez fanpage na Facebooku. Czasami jest tego całkiem sporo. Okazuje się, że pracy „przy kosmosie” znajdzie się dla wielu różnych osób i profesji.

Jeśli masz jakieś pytania dotyczące misji ICAres-1, ogólnie misji analogowych lub habitatu Lunares w Pile, to proszę napisz je w komentarzu. Jeśli masz pytanie do kogoś z załogi ICAres-1 – napisz, a przekażę je odpowiedniej osobie.

Analogowa czy analogiczna?

Ostatnimi czasy zauważyłem jedną ważną kontrowersję związaną z tego typu misjami. Między purystami językowymi i grammar nazi z jednej strony a zwolennikami wolnego języka trwa leniwy spór o to, czy takie misje powinny być nazywane analogowymi czy analogicznymi. Chodzi oczywiście o tłumacznie angielskiego „analog mission”. Teoretycznie „misja analogowa” nie jest poprawna, ale się już dość dobrze przyjęła w języku i… Co z tym fantem zrobić?