Jak SpaceX sfinansuje rozwój technologii lądujących rakiet?

0

SpaceX wysłał w kosmos i wylądował z powodzeniem pierwszy człon Falcona 9, który już wcześniej był w kosmosie. To było prawdziwie historyczne wydarzenie, bo nikt tego jeszcze nie dokonał wcześniej z rakietą orbitalną, która leci bardzo szybko i bardzo wysoko. Firma SpaceX pracowała na ten sukces od początku, od swojego założenia 15 lat temu. Wizją Elona Muska było obniżenie cen lotów w kosmos, poprzez używanie tej samej rakiety wiele razy. Wreszcie tego dokonali. Ale konkurenci nadal wątpią, czy taka inwestycja kiedykolwiek się SpaceX zwróci. I mają ku temu bardzo dobre powody. Ale SpaceX znalazł sposób na finansowanie rozwoju, o którym konkurenci mogą tylko pomarzyć.

Falcon 9 po wystrzeleniu satelity SES-10 wylądował na autonomicznej barce „Of course I still love you”. Przeżyjmy to jeszcze raz. Oto jak wyglądało historyczne lądowanie. Polecam odpalić wideo z dźwiękiem.

 

Lądowanie rakiet nie jest łatwe – opisałem to w tym artykule – również ze względu na to jak wielką rakietą jest Falcon 9. Oglądając wideo ze startów czy lądowań na barce zapominamy o tym. O skali przedsięwzięcia przypomina nam dopiero postawienie człowieka obok takiej rakiety. Widać to dobrze na zdjęciu na początku tego artykułu oraz na tym poniżej:

Zdjęcia wylądowanego Falcona 9 możemy podziwiać dzięki uprzejmości Johna Krausa – John Kraus Photos.

Wyjaśnienie tego historycznego lotu i lądowania możecie zobaczyć w podsumowaniu wideo nakręconym przez portal The Verge:

Model biznesowy i koszty SpaceX

SpaceX przez 15 lat wydał miliardy dolarów na rozwój Falcona 9. Rakieta pochłonęłaby o wiele mniej pieniędzy, gdyby nie próba uczynienia jej rakietą wielokrotnego użytku. Konkurenci twierdzą, że zbudowanie odzyskiwalnej rakiety się po prostu nie kalkuluje. Za dużo pieniędzy trzeba w taką technologię utopić.

Trochę wyśmiewałem podejście ULA (Boeing + Lockheed Martin) do odzyskiwania rakiet. Firma planuje bowiem odzyskiwanie tylko i wyłącznie silników swojej przyszłej rakiety Vulcan. Silniki będą spadać na Ziemię i wyhamowywać dzięki spadochronom, a przed uderzeniem w ziemię uchroni ich przechwycenie przez helikopter. Brzmi to dziwnie i jest to rozwiązanie mało zaawansowane technologicznie. Ale o to właśnie chodzi inżynierom z ULA. Chcą jak najmniej wydać pieniędzy na opracowanie takiego rozwiązania. Bo każdy dolar wydany na zbudowanie rakiety wielokrotnego użytku musi zwrócić się z opłat za starty rakiet i wystrzeliwanie satelit. Tymczasem według wiarygodnych spekulacji, firmie SpaceX nie uda się odzyskać zainwestowanych pieniędzy w rozwój rakiet wielokrotnego użytku. Spryt i trik SpaceX polega na tym, że ogromne pieniądze chcą oni zarobić na sieci globalnego dostępu do internetu. Firma Elona Muska zamierza wystrzelić aż 4000 satelitów i zapewnić szybki internet w każdym punkcie naszej planety – i na środku Oceanu Spokojnego, i na biegunach, i na wiejskich terenach środkowych Stanów Zjednoczonych. Tylko, żeby to się opłacało, SpaceX musi mieć tani sposób na wystrzelenie tak ogromnej ilości satelitów. Do tego potrzebny jest im tani Falcon 9. Spekuluje się, że jeden Falcon 9 będzie w wersji finalnej zdolny do 10 lotów w kosmos.

Muszę jednak przyznać, że takie mądrości to nie moja wiedza, a Marka Cyzio, który zbiera też plotki i szacunki o tym ile co kosztuje.

  • $62 mln – cena katalogowa lotu nowego Falcona 9
  • $30 mln – cena pierwszego stopnia
  • $10 mln – cena drugiego stopnia
  • $15 mln – cena wyremontowania użytego raz pierwszego stopnia
  • $200 tyś. – cena samego paliwa

Oszczędność $15 mln dzięki zastosowaniu używanego pierwszego członu jest duża. Ale firma SES dostała też podobno 30% zniżki, za ryzyko bycia królikiem doświadczalnym. Więc SpaceX zarobił na locie używanego Falcona 9 mniej niż na locie nowego. Dlatego właśnie innym firmom nie kalkuluje się rozwijanie takiej technologii. Ale SpaceX znalazł sposób, aby ten problem obejść.