Kosmiczni ludzie: Mateusz Zaremba – nastolatek, który wysłał maila i balon w stratosferę

1

Dziś zaczynam nowy cykl wpisów na We Need More Space, który zatytułowałem „Kosmiczni Ludzie”. Będzie to seria wywiadów z ludźmi, którzy robią różne rzeczy związane z kosmosem. Tu na tej planecie. Tu w tym kraju. Zwróć uwagę drogi czytelniku na dwa słowa: robią i tutaj. Na pierwszy rzut oka nazwa „kosmiczni ludzie” wydaje się trochę na wyrost. Ale to nie prawda. Nie każdy może być Elonem Muskiem czy Matką Teresą i to jest ok. Pod wieloma względami nam, zwykłym ludziom żyjącym w kraju bez dużych tradycji kosmicznych, jest o wiele trudniej coś w tym kierunku robić. Dlatego dla mnie każdy, kto coś rzeczywiście robi w kierunku badania i eksploracji kosmosu zasługuje na miano Kosmicznego Człowieka.

Kim jest Mateusz Zaremba?

Moim pierwszym gościem jest Mateusz Zaremba, który w tej chwili przygotowuje się do matury i kończy Liceum. O Mateuszu świat dowiedział się, kiedy na polskim crowdfundingowym portalu wspieram.to rozpoczął wraz z kolegą kampanię zbierania środków na projekt Fokus One, który polegał na wysłaniu balonu w stratosferę. Mateusz miał wtedy 16 lat. Oto filmik promujący zbiórkę pieniędzy.

Rozmawiam z Mateuszem dwa i pół roku po starcie kampanii Fokus One.

Aby zacząć przygodę z kosmosem wystarczy wysłać maila

Radek Grabarek: Od czego zaczęła się Twoja fascynacja kosmosem

Mateusz Zaremba: Naukami ścisłymi interesowałem się od zawsze, stąd ciężko mi wyróżnić jeden szczególny moment. Jednak jeśli miałbym wskazać początek całej mojej przygody związanej z kosmosem to zdecydowanie byłyby to rozmowy i zarazem lekcje z dziadkiem-fizykiem i babcią-matematyczką. Oni pierwsi we mnie zaszczepili pasję do nauki, co przerodziło się w pasję do kosmosu. Dodatkowo, rodzice i brat zawsze mnie wspierali i pokazywali różne możliwości i szanse, zabierali mnie na pikniki naukowe. Wypadkowa tych wszystkich doświadczeń to właśnie w moim przypadku kosmos.

Aby dostać pracę w branży kosmicznej wystarczy zapytać?

Powiedziałbym nawet więcej, to dotyczy nie tylko branży kosmicznej. W moim przypadku zaważyło to że byłem chętny i ambitny. Wyglądało to tak, że wysłałem maila do Centrum Badań Kosmicznych, ponieważ chciałem się dowiedzieć jak się buduje satelity i zobaczyć Heweliusza (trzeci polski sztuczny satelita). Gdy tam byłem, zapytałem czy nie mieliby może czegoś do roboty dla mnie. Tak zacząłem współpracę z CBK.

I jak się buduje satelity?

Satelity przede wszystkim buduje się perfekcyjnie. To jest część wspólna wszystkich satelitów. A są takie dlatego, że nie ma tutaj miejsca na błędy – gdy robimy coś na Ziemi, budujemy sobie prototyp, gdy coś nie działa naprawiamy, poprawiamy. Natomiast gdy robimy coś co ma być w kosmosie to nie ma miejsca na poprawki (chyba, że jest to misja pokroju teleskopu Hubble’a, wtedy to się robi ale jest to niesamowicie drogie i trudne). Po prostu gdy wyślemy na orbitę coś z usterką to tak, jakbyśmy wystrzelili śmieci w kosmos – tego się już nie naprawia. Robi się oczywiście po to systemy backupowe. To jest najważniejsza różnica pomiędzy rzeczami kosmicznymi a ziemskimi – muszą działać.

Co robiłeś w Centrum Badań Kosmicznych i w jakim wymiarze godzin pracowałeś?

W CBK byłem wolontariuszem, zwykle spędzałem tam jeden dzień w tygodniu i jeden w weekend. Projektowałem, modyfikowałem i robiłem makiety satelitów, badałem analog regolitu księżycowego (czyli naszą ziemską “podróbkę” piasku księżycowego) czy ma takie same właściwości jak prawdziwe próbki przywiezione podczas misji kosmicznych. Pracowałem dużo nad popularyzacją projektu BRITE – PL, czyli projektu, w ramach którego został wysłany satelita Lem i Heweliusz.

Czy poprzez wysłanie maila nawiązałeś też inne podobne kontakty?

Tak, dużo kontaktów nawiązałem właśnie w ten sposób – gdy realizowałem projekt Fokus One z fundacją Copernicus, zajmującą się wysyłaniem misji balonowych i krótkofalarstwem, z Centrum Nauki Kopernik itd. To działa trochę tak jak kula śniegowa – w CBK poznałem parę osób, zaangażowałem się w parę następnych projektów i tak dalej.

Balonem do stratosfery

Skąd pomysł na wysłanie balonu do stratosfery u 16 latka?

Na pomysł wpadłem po oddaniu jednej z makiet satelity, którą robiłem wraz z kolegą dla CBK. Pomyślałem, że pora aby zrobić wreszcie coś własnego. Rakieta, która poleci wysoko była za droga i trudna w realizacji więc wybór padł na balon. Co było najtrudniejsze podczas realizacji misji Fokus One? Najtrudniejszym aspektem według mnie była organizacja. Poza aspektem naukowym, duża część pracy to było zdobywanie pozwoleń, szukanie finansowania, miejsca na start. Zdobywanie sponsorów i crowdfunding były dla mnie nowością. Tego po prostu musiałem się szybko nauczyć bo terminy goniły. Problemem też był mój wiek, ponieważ wszystkie umowy i wnioski musieli podpisać opiekunowie.

Dlaczego potrzeba pozwoleń do wypuszczenia balonu? Jak się takie pozwolenia w ogóle zdobywa i gdzie?

Pozwolenia są istotne z tego powodu, żeby nie doprowadzić do katastrofy w ruchu lotniczym. Gdy poinformujemy Polską Agencję Żeglugi Powietrznej (wypełnia się odpowiedni formularz), oni zajmują się tym, aby informacja o utrudnieniach w ruchu dotarła do użytkowników przestrzeni powietrznej. Dodatkowo, PAŻP ma na swojej stronie mapę, na której są zaznaczone strefy wyłączone dla lotów (np. przy lotniskach). Wybierając miejsce startu trzeba brać takie rzeczy pod uwagę. Co więcej należy zadzwonić na pobliskie lotniska by upewnić się, że nic nie będzie zaraz lecieć na trasie lotu balonu.

Co się udało podczas misji, a co nie? Z czego jesteś zadowolony, a co byś poprawił?

Udało się prawie wszystko i to w skali większej niż myślałem. Zainteresowały się nami ogólnopolskie media i odbywały się transmisje na żywo ze startu w kilku telewizjach i radiach. Były takie dni po starcie, że odbywaliśmy z kolegą 6-7 wywiadów dziennie! Poza tym, pojawiły drobne problemy ale balon poleciał, mamy nagrania, odczyty z czujników.

Mimo młodego wieku… Da się!

Czy misja z balonem miała wpływ na to co robisz teraz?

Tak, sukces Fokusa przede wszystkim pokazał mi, że mimo młodego wieku mogę realizować projekty na taką skalę. Dodatkowo utwierdził mnie w przekonaniu, że space, nauka i technika to coś co mnie interesuje. Biorę udział w konferencjach, hackathonach, prowadzę wykłady. Wydaje mi się, że sukces w tym pierwszym dużym projekcie dodał mi odwagi i pewności siebie, co wpłynęło na następne sukcesy, np. w Startup Weekendach (w zeszłym roku w Gdańsku był 2 na świecie Startup Weekend Space, na którym drużyna, której byłem członkiem, zajęła I miejsce).

Prowadzisz wykłady? Gratuluję zostania wykładowcą w tak młodym wieku! A tak na poważnie, to o czym opowiadasz i komu?

Opowiadam w szkołach, na piknikach naukowych i wydarzeniach związanych z kosmosem o tym co robię i co robiłem, o tym jak zorganizować takie wydarzenie, jak zdobyć fundusze. Przekonuję, że da się mimo młodego wieku.

Na czym polegał wasz projekt podczas Startup Weekendu i jaki był Twój wkład?

Nasz projekt nazwaliśmy “Microgravity box”. Pomysł polegał na tym, by zrobić uniwersalne laboratorium na ISS (International Space Station – Międzynarodowa Stacja Kosmiczna). Pozwoliłoby to zmniejszyć koszt pojedynczego eksperymentu, tak by stały się bardziej przystępne dla instytucji naukowych i edukacyjnych. Nasz “Microgravity box” byłby zgodny z modułem “Columbus” ISS, w środku znajdowałoby się uniwersalne robotyczne ramię, kamera i zestawy czujników. Eksperymenty wysyłałoby się w kartridżach wraz z misjami na ISS. Jedyne co musieliby robić astronauci to wymienić kartridż, reszta byłaby sterowana z Ziemi. Więcej szczegółów można znaleźć na stronie naszego projektu. Ja odpowiadałem za aspekt biznesowy i część wizualną projektu.

Czy nadal nad nim pracujecie?

Niestety nie, ponieważ Polska nie uczestniczy w programie ISS (co wiąże się z partycypowaniem w kosztach) i nie ma planów na to, więc niestety nasz pomysł nie miał szans na realizację w polskiej rzeczywistości. To się okazało dopiero po Startup Weekendzie po rozmowie z POLSA (Polską Agencją Kosmiczną).

Możesz wymienić najważniejsze kosmiczne projekty jakimi się zajmowałeś od czasu Focus One?

  • Microgravity box – wspominany wcześniej
  • Pan Stanisław – pomagałem szkole w Lęborku wysłać uczniowskiego satelitę.
  • Brałem udział w European Space Camp.
  • Biorę udział w konkursie Odysseus II organizowanym przez ESA.

Jakie masz plany na przyszłość?

W tej chwili jestem w trakcie aplikowania na kierunek Aerospace Engineering na holenderski Delft University of Technology. Co później? Nie jestem pewien. Na pewno będzie to związane z przemysłem kosmicznym, nie wiem tylko czy od strony naukowej czy biznesowej, bo to są dwie dziedziny, w których chciałbym się realizować.

Czy w Polsce można studiować kierunek związanych z inżynierią kosmiczną?

Tak, w Polsce można studiować Aerospace Engineering na trzech uczelniach – na Politechnice Warszawskiej, Wrocławskiej i Rzeszowskiej.

To dlaczego wybrałeś akurat holenderski Delft University of Technology? Wybrałem tę uczelnię, ponieważ dla bardzo chcę wyjechać za granicę żeby zmienić środowisko, poznać nowych ludzi. Uznałem, że studia to najlepszy czas żeby pojeździć po świecie, więc po uzyskaniu licencjatu pewnie znowu zmienię kraj. Poza tym studenci z Uniwersytetu Delft osiągają niesamowite sukcesy w konkursach w tematyce, która mnie interesuje – ostatnio wygrali w konkursie SpaceX na HyperLoopa.

Co byś poradził osobie która jest teraz w liceum, jest zafascynowana kosmosem i chce robić w życiu coś związanego z kosmosem, co ma robić, gdzie zacząć?

Przede wszystkim być ciekawym świata, nie wstydzić się zadawać pytań i nie odpuszczać. To jest mój klucz do sukcesu w każdej dziedzinie. Wydaje się, że najlepszym startem w przemysł kosmiczny są studia związane z tym tematem czyli Aerospace Engineering, Rocket Science, sam w tej chwili testuję taką drogę. Ewentualnie każde studia związane z fizyką lub inżynierią. Czy bez studiów można? Pewnie tak, jednak większość grantów na badania wymaga co najmniej tytułu magistra.

A taki był efekt misji Focus One

Można? Można!

Mateuszowi oprócz pasji i samozaparcia na pewno pomógł także młody wiek. Dzięki byciu szesnastolatkiem mógł przyciągnąć uwagę mediów i innych entuzjastów kosmosu. Co jest jednak znamienne, Mateusz wykazywał inicjatywę. Po prostu napisał maila. A potem pracował, pracował, pracował. Dla mnie największą lekcją z rozmowy z Mateuszem jest fakt, że nie musisz pracować w NASA, aby od czytania o kosmosie przejść do robienia czegoś w kosmosie. A i jeszcze jedna rzecz: wiek i wykształcenie też nie są żadną przeszkodą.

Q & A

Czy macie jakieś pytania do Mateusza Zaremby? Jeśli tak, zadajcie je w komentarzach. Mateusz w przerwach od przygotowań do matury postara się na nie odpowiedzieć :) Mateusz odpowiedział wcześniej na moje pytania o najciekawsze kosmiczne wydarzenia z ubiegłego 2016 roku oraz te nadchodzące w 2017.