Koncepcja lunarnego łazika, źródło: NASA

Zanim ludzie ponownie wylądują na Księżycu, upłynie jeszcze co najmniej dekada, która poświęcona zostanie wzmożonym badaniom naszego naturalnego satelity, w tym różnym misjom bezzałogowym. Skupią się one na eksploracji lunarnej powierzchni, poszukiwaniu złóż wartościowych surowców (choćby lodu) oraz dokładnemu mapowaniu wybranych obszarów. Jednocześnie na orbicie powoli budowana będzie stacja Lunar Orbital Platform -Gateway, która pomoże w koordynowaniu misji lunarnych pojazdów. Pierwszy moduł planowo ma być wyniesiony w przestrzeń kosmiczną w 2022 r.

Łazik do bicia rekordów

Jednym z nich będzie kanadyjski łazik. Na zlecenie Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej (CSA) przedsiębiorstwo MDA, należące do Maxar Technologies, opracuje projekt pojazdu. Firma znana jest z produkcji ramion robotycznych Canadarm używanych w misjach wahadłowców, a także obecnie na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Misja łazika jest planowana dopiero w połowie lat 20, po ukończeniu budowy stacji na orbicie Księżyca. Takie samo zlecenie otrzymała także firma Canadensys Aerospace Corporation. Koszt opracowania obu projektów to 1,6 mln dolarów. Wstępne wytyczne projektowe sugerują, że łazik będzie jednym z najbardziej zaawansowanych tego rodzaju pojazdów wysłanych dotychczas na obiekt pozaziemski.

Łazik ma być w stanie przejechać w surowym lunarnym środowisku aż 600 kilometrów. Obecny rekord pokonanej trasy należy do marsjańskiego Opportunity i wynosi ponad 45 km. Problemem w eksploracji powierzchni Księżyca jest nie tylko jego przeorana kraterami powierzchnia, ale również ekstremalnie wysokie i niskie temperatury w zależności od pory dnia. Przypomnijmy, że dobra trwa tam aż 28 dni, a przetrwanie nocy jest szczególnie trudne pod względem energetycznym. Dodatkowo sprawy nie ułatwia pył księżycowy, który bardzo szybko i łatwo przylega do każdej powierzchni, a czym może negatywnie wpłynąć na ruchome elementy i optykę łazika. Przekonali się o tym na własnej skórze astronauci programu Apollo.

Zbieranie próbek na biegunie

Na miejsce lądowania oraz obszar przeznaczony do zbadania wybrano południowy biegun, gdzie według naszych najlepszych informacji możemy znaleźć lód w głębokich kraterach, do których dna nie sięgają promienie słoneczne, jak np. krater Shackleton’a. Podczas swojej misji łazik ma zgromadzić obszerną kolekcję lunarnych próbek, a w czym pomoże mu robotyczne ramię, z którego projektem specjaliści z MDA nie powinni mieć najmniejszego problemu. Zebrany materiał zostanie następnie dostarczony do lądownika, którym pojazd dotarł na powierzchnię Księżyca, gdzie załadowany na małą rakietę trafi na stację orbitalną LOP-G. Ze stacji próbki dotrą na Ziemię.

Na badanie powierzchni przeznaczona zostanie aparatura naukowa o masie 120 kg, więcej niż w marsjańskim łaziku Curiosity – 75 kg, ale znacznie mniej niż w Opportunity – 185 kg. Nie wiadomo jeszcze, co konkretnie znajdzie się w pakiecie naukowym łazika, ale z komunikatu firmy wiemy, że będą chcieli wykorzystać w swoim projekcie rozwijane przez siebie sensory do selekcji próbek, a także jeszcze nieznane rozwiązania, będące wynikiem doświadczenia zebranego przy budowie innego łazika, ExoMars. Pojazd ma być kierowany przez kontrolę na Ziemi, ale będzie mógł też poruszać się samodzielnie dzięki zaawansowanej sztucznej inteligencji.

Projekt koncepcyjny łazika stanowi część większego studium związanego z misją i działaniem stacji Lunar Orbital Platform-Gateway. Bierze w nim udział Europejska Agencja Kosmiczna (ESA), Kanadyjska Agencja Kosmiczna (CSA) i Japońska Agencja Kosmiczna (JAXA). Celem studium jest przygotowanie technologii i rozwiązań, które umożliwią lądowanie astronautów na powierzchni Księżyca już pod koniec lat 2020. Jesteśmy coraz bliżej kolejnego małego kroku dla człowieka.