Buzz Aldrin wewnątrz kabiny lądownika Apollo 11 - dzień trzeci misji. Źródło: NASA

Pół wieku temu, dokładnie 20 lipca 1969 roku, Apollo 11 wylądował na Księżycu. Tę właśnie datę pamiętamy jako dzień triumfu człowieka w Kosmosie. Ale misja Apollo 11 trwała o wiele dłużej – aż 8 dni. Co działo się w tym czasie? Co robili astronauci? Oto historia tej niezwykłej misji. Dzień po dniu.

Przeczytaj dziennik misji Apollo 11:

Kolejny dzień misji Apollo 11 podobnie do poprzednio upłynie na wyczekiwaniu spotkania z Księżycem. Załoga znajduje się 118700 km od Księżyca i dotrze do niego dopiero jutro. Na chwilę przed końcem wydłużonej 11-godzinnej przerwy na sen i odpoczynek, kontrola lotu ogłasza że korekta kursu numer trzy, podobnie jak pierwsza, została anulowana. Odchylenie od prędkości pożądanej wynosi jedyne 24 cm/s i korygowanie tak małego błędu można albo odsunąć w czasie albo pominąć. Buzz Aldrin jako pierwszy odpowiada na radiową pobudkę pochodzącą z Ziemi i od razu pyta o stan parametrów wysyłanych przez telemetrię statku. Wszystko jest w jak najlepszym porządku, a Houston już tradycyjnie prosi o pozbycie się nadmiaru wody zgromadzonej w zbiornikach. Na 53-godzinę misji wypada korekta dryfu platformy nawigacyjnej, którą tym razem Collins ma przeprowadzić bez zatrzymywania obrotu statku, wynikającego z rozpoczętego dzień wcześniej manewru pasywnej kontroli temperatury.

Houston informuje załogę że niski odczyt ciśnienia w komorze spalania wczoraj podczas korekty trajektorii był spowodowany tylko błędem czujnika i że nie ma powodów do zmartwień. Przesyła też stan zawartości zbiorników wewnątrz modułu serwisowego wskazywany przez monitory na Ziemi. Aldrin zdaje raport z ilości snu zaznanego przez każdego z członków załogi, wszyscy spali przynajmniej po 8 godzin. Podczas gdy pilot modułu załogowego Collins wykonuje rutynowe już czynności utrzymaniowe, pilot lądownika Aldrin patrzy na Ziemię przez okno i opisuje widok do kontroli lotu. Nad granicą Afganistanu i Pakistanu dostrzega interesującą chmurę, o której zdaje dość dokładny raport uzupełniony obserwacjami przez powiększający obraz sekstant. Wykonuje parę fotografii aby podeprzeć swoje obserwacje.

Zaraz koło półwyspu Arabskiego, mniej więcej na linii terminatora widać chmurę o której mówi Aldrin rzucającą wyjątkowo długi cień. Źródło: NASA

Tak jak zaplanowano – Michael Collins przechodzi do nietypowej, bo wykonanej podczas powolnej rotacji statku korekty wskazań platformy inercyjnej. W centrum kontroli lotu trwa konferencja prasowa, podczas której NASA informuje o parametrach orbitalnych radzieckiej sondy Luna 15 i zapewnia, że nie sprawia ona zagrożenia dla misji Apollo. Załoga, podobnie jak dnia poprzedniego, otrzymuje „najważniejsze” informacje ze świata. Collinsa zainteresował donos o tym, że Irlandczyk nazwiskiem John Coyle wygrał konkurs w jedzeniu owsianki na czas pochłaniając 23 miski w czasie 10 minut. Informuje w żartach, że na następny taki konkurs powinni zgłosić Aldrina.

Ze względu na zaburzenia trwającego manewru PTC wynikające chociażby z wyrzucania zbędnej wody w kosmos czy aktywności wewnątrz statku, Houston decyduje się o jego przerwaniu. Brak rotacji pojazdu pomoże też w późniejszej, zaplanowanej transmisji telewizyjnej z pierwszej wizyty załogi w lądowniku.

Przygotowując się do usunięcia włazu na szczycie kapsuły oraz elementów systemu dokowania, Buzz Aldrin nieoczekiwanie włącza kamerę i transmituje ten proces do centrum kontroli lotu. Wszystkie elementy stojące astronautom na drodze zostają tymczasowo umieszczone w miejscu pod fotelami załogi, które przeznaczone jest na przetrzymywanie różnorakiego sprzętu. Podczas wyjmowania próbnika, który dwa dni wcześniej pilot modułu dowodzenia wmanewrował precyzyjnie w gniazdo, Neil Armstrong chwali umiejętności swojego kolegi, jako że nie może znaleźć na elementach nawet jednego zarysowania czy wgniecenia. Załoga Apollo 11 ma teraz, po raz pierwszy, dostęp do tunelu i włazu modułu lądownika. Weryfikują oni połączenie elektryczne pomiędzy komponentami pojazdu oraz to, czy wszystkie zatrzaski, które zapewniają wytrzymałość i szczelność dokowania odpowiednio trafiły na swoje miejsce. Z oznaczeń na ścianie tunelu sczytywany jest kąt, o którego wartość lądownik jest obrócony względem reszty statku Apollo, wynosi on 2,05°. Liczbę tą trzeba będzie wprowadzić do komputera podczas transferu parametrów orientacji platformy nawigacyjnej przed rozłączeniem się modułów.

Armstrong otwiera właz i system podobny do tego montowanego w lodówkach, automatycznie włącza światło wewnątrz kabiny lądownika. Zdecydowanie dobrym znakiem jest to, że nic luźno nie unosi się w jej wnętrzu. Buzz Aldrin wchodzi do środka jako pierwszy i zabiera ze sobą kamerę, dzięki temu i kontrolerzy lotu i pozostali członkowie załogi są w stanie widzieć to co on. Sprawdza wzrokowo instrumenty pokładowe, plecaki z systemem podtrzymania życia oraz właz, przez który za dwa dni on i Armstrong wyjdą na powierzchnię Księżyca. W pewnym momencie transmisja telewizyjna trwa na tyle długo, że kończy się film w konwerterze zapewniającym kolor obrazu odbieranego na Ziemi. Przez jakiś czas odbierany sygnał będzie czarno biały, ale nadal centrum kontroli zachwyca się jego wysoką jakością.

Nagranie z transmisji telewizyjnej trzeciego dnia, widać na nim poszczególne elementy systemu dokowania oraz wnętrze lądownika

Łącznie załoga Apollo 11 nadawała program telewizyjny przez godzinę i 36 minut, statek kosmiczny pokonał w tym czasie około 3700 km. Armstrong i Aldrin spędzają jeszcze jakiś czas wewnątrz lądownika robiąc zdjęcia i zaznajamiając się z ich pojazdem. Michael Collins przebywający w tym czasie w module dowodzenia koryguje po raz drugi tego dnia platformę inercyjną i wykonuje obserwacje nawigacyjne. Niedługo później dołączają do niego pozostali członkowie załogi, którzy zamykają za sobą właz lądownika oraz montują z powrotem gniazdo i próbnik dokujący w tunelu. Wznawiany jest manewr kontroli temperatury. Przez następną godzinę załoga relaksuje się przy muzyce, którą słychać przy każdej transmisji radiowej. Wykonują przy tym drobne czynności sprawdzające działanie systemów statku oraz nanoszą korekty do danych zapisanych w instrukcjach, które na prośbę kontrolerów wyjęli z modułu księżycowego. Zbliża się koniec aktywności tego dnia i Houston prosi załogę o przerwanie i ponowne uruchomienie manewru kontroli temperatury. Wynika to z nieścisłości, które obserwują w zachowaniu statku. Gdyby pozostawić rzeczy w aktualnym stanie, aktywowane dysze systemu reakcyjnego mogłyby niepokoić załogę w trakcie snu.

Neil Armstrong zgłasza się przez radio 20 minut po rozpoczęciu czasu przeznaczonego na odpoczynek, z pytaniem o aktualną pozycję porzuconego przez nich trzeciego członu rakiety. Astronauci dostrzegli przez okna migoczący obiekt i byli ciekawi jego pochodzenia. Na tym etapie misji raczej niemożliwym byłoby dostrzeżenie S-IVB ze statku, zważywszy na ogromny dystans między nimi. Prawdopodobne jest, że załoga widziała jeden z dryfujących przez kosmos paneli adaptera który przechowywał moduł księżycowy na czas startu. Ostatnia transmisja trzeciego dnia dotarła do Ziemi 60 godzin i 51 minut po starcie misji. Mniej więcej 50 minut później grawitacja Księżyca staje się główną siłą oddziałującą na statek Apollo. Od tej chwili jego pozycja i prędkość będą liczone i podawane już nie względem Ziemi a jej naturalnego satelity. Apollo 11 znajduje się 62638 km od Księżyca i zmierza w jego kierunku z prędkością 4140 km/h.

Dzień czwarty misji Apollo 11 już jutro!