Usiane kraterami pustkowie Księżyca to miejsce, gdzie dotrzeć jest bardzo ciężko. Ostatnia z tych prób (izrealska sonda Beresheet) skończyła się kolejnym sztucznym zagłębieniem w skorupie naszego naturalnego satelity. Indie podejmują to ambitne wyzwanie i już w lipcu zamierzają wysłać na Księżyc misję Chandrayaan-2, w której udział wezmą aż trzy sondy: orbiter, lądownik Vikram i łazik Pragyan. Czy dołączą oni do niewielkiego grona nacji, którym powiodło się miękkie lądowanie na powierzchni Srebrnego Globu?

W 2008 roku pierwsza indyjska misja księżycowa Chandrayaan-1 przyczyniła się do potwierdzenia obecności wody na powierzchni naszego satelity, co było znacznym sukcesem i powodem do dumy dla rządu w Nowym Delhi. Kontynuacja programu była więc pewna i po niecałej dekadzie prac, kolejna misja jest gotowa do lotu na Księżyc. Będzie to już trzecia w tym roku wyprawa zmierzająca w tamte rejony przestrzeni kosmicznej, tuż po chińskim Chang’e 4 i izraelskim Beresheet. Oznaka, że ludzkość na poważnie interesuje się eksploracją Srebrnego Globu.

Plan wyprawy i biorące w niej udział sondy

Start misji planowany jest pomiędzy 9 a 16 lipca 2019 roku. Złączone sondy zostaną wyniesione przez ciężką rakietę GSLV-Mk III na orbitę parkingową o apogeum i perygeum wynoszącymi odpowiednio 40,400 km i 170 km. Następnie przez okres, od około miesiąca do dwóch, odległość od Ziemi będzie stopniowo zwiększana, aż do osiągnięcia okołolunarnej orbity. Na wysokości 100 km od Księżyca lądownik z łazikiem na pokładzie oddzielą się od orbitera i rozpoczną manewr schodzenia na powierzchnię. Jeśli misja wystartuje we wspomnianym terminie, Vikram i Pragyan powinny dotrzeć na Księżyc 6 września. Na miejsce lądowania wybrano obszar pomiędzy kraterami Manzinus C i Simpelius N, okolice bieguna południowego jeszcze po widocznej stronie, około 70 stopni szerokości południowej selenograficznej.

Sondy misji Chandrayaan-2 w konfiguracji do lotu, źródło: ISRO

Ważący 2,379 kg orbiter pozostanie na wysokości 100 km, skąd będzie obserwował Księżyc swoimi instrumentami i mapował go w wysokiej rozdzielczości. Sonda wyposażona jest w łącznie 5 urządzeń naukowych, z czego dwa to nowsze wersje użytych w wyprawie Chandrayaan-1. Będą to spektrometry rentgenowski LASS, szerokiego zakresu fal IIRSS i ChACE-2, radar SAR oraz kamera TMC-2. Misja orbitera zaplanowana jest na jeden rok.

Na powierzchni, lądownik Vikram, nazwany imieniem jednego z ojców indyjskiego programu kosmicznego – Vikrama Sarabhai, będzie aktywny przez około 15 dni. W tym czasie odbędzie wiele sesji fotograficznych oraz przeprowadzi różne pomiary. Na jego pokładzie znajdzie się sejsmometr, próbniki do pomiaru temperatury i gęstości plazmy, eksperyment z okultacją radiową oraz odbłyśnik LRA dostarczony przez NASA, który pomoże zrobić lepsze pomiary odległości pomiędzy Księżycem a Ziemią. Główne zadanie lądownika to bezpieczne sprowadzenie na powierzchnię łazika Pragyan. Na potrzeby testów systemu nawigacyjnego Indyjska Agencja Kosmiczna (ISRO) przygotowała poligon pokryty dziesięcioma dużymi kraterami, aby sprawdzić, czy Vikram jest w stanie wybrać najlepsze miejsce do lądowania. Lądownik łącznie z łazikiem waży 1,471 kg.

Konfiguracja łazika Pragyan i lądownik Vikram, źródło: ISRO

Łazik Pragyan, z sanskryptu „mądrość„, to niewielki sześciokołowy pojazd o masie 27 kg, zasilany wyłącznie energią słoneczną. Pokrywa termiczna, przypominająca rozwiązanie z radzieckich łunochodów, daje mu szanse na przetrwanie skrajnych temperatur na Księżycu. Jego zadania to eksploracja obszaru lądowania, analiza chemiczna gruntu i tworzenie mapy 3D powierzchni. Poruszać po powierzchni będzie się w trybie pół-autonomicznym, gdzie załoga naziemna wybierze tylko najlepszy kierunek w którym pojazd ma zmierzać. Na łaziku zamontowane są dwa instrumenty naukowe, spektroskopy LIBS i APIXS – do pomiarów natężenia strumieni cząstek alfa. Zebrane dane i zdjęcia Pragyan będzie przesyłał najpierw na orbiter, a ten przekaże je dalej na Ziemię. Misja łazika, podobnie jak lądownika, ma potrwać 15 dni.

Wielki skok dla Indii

Jakie są szanse na wystrzelenie Chandrayaan-2 w lipcu? Trudno powiedzieć. Misja od kilku lat jest przekładana, z zakładanej współpracy z Rosjanami nic nie wyszło, a mieli oni początkowo przygotować łazik własnymi siłami. Do lotu obecnie gotowy jest tylko orbiter, a termin startu jest już bardzo blisko. Niemniej, nawet jeśli przesunie się na jesień, Indie mają duże szanse wysłać misję do końca tego i stać się 4 państwem (5, jeżeli doliczymy nieudane lądowanie izraelskiego Beresheeta), które osadziło statek na powierzchni Księżyca. Osiągnięcie będzie o tyle istotne, że doszli do niego własnymi siłami, od projektu i budowy sond, poprzez instrumenty, na rakiecie skończywszy wszystko indyjskie.