Zdjęcie Ultima Thule wykonane przez sondę New Horizons. Po lewej oryginalne zdjęcie, a po prawej wyostrzone. To najbardziej dokładne zdjęcie najdalszego obiektu Układu Słonecznego badanego przez ludzki statek kosmiczny. Źródło: Johns Hopkins University Applied Physics Laboratory (APL)

Aktualizacja 25.01.2019 – sonda New Horizons przesłała zdjęcie Ultima Thule w najwyższej (jak na razie) rozdzielczości:

Ultima Thule. Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI

O tej porze zazwyczaj pisze się o przełomowych momentach zeszłego roku, a tu o wielkiej sprawie dowiadujemy się wraz z początkiem nowego. Wczesny poranek 2019 zaserwował informację o przelocie sondy New Horizons w pobliżu obiektu Ultima Thule – to aż 6,6 mld km od naszej planety. Co wiemy o kosmicznym, „śnieżnym bałwanie”?

Kiedy ponad trzy lata temu sonda New Horizons przelatywała w pobliżu Plutona (realizując swój podstawowy cel), eksperci podkreślali, że to jeden z najbardziej kluczowych momentów w historii badania kosmosu. Myślę, że mój tata byłby bardzo przejęty misją New Horizons. Zresztą, kto by nie był? Kiedy patrzył na Plutona przez teleskop, był on zaledwie jasną plamką – mówiła córka astronoma Clydea Tombaugha, który odkrył planetę i którego prochy znalazły się na pokładzie. Media pisały o sukcesie NASA, podkreślały, że sonda pokazała AŻ 4,8 mld km…

…A tu proszę, jesteśmy prawie dwa miliardy kilometrów dalej. Jesteśmy najdalej.

New Horizons: nieustraszony odkrywca

New Horizons, zgodnie z planem, wykonała najdalszą eksplorację w historii – 4 miliardy mil od Słońca – powiedział badacz Alan Stern z Southwest Research Institute w Boulder w stanie Kolorado. – Dane, które prezentujemy są fantastyczne i już teraz uczymy się o Ultima, więc te dane będą coraz lepsze.

Pierwsze kolorowe zdjęcie Ultima Thule zrobione z odległości 137000 km. Pierwsze zdjęcie po lewo zostało zrobione za pomocą Multispectral Visible Imaging Camera (MVIC), jest kombinacją zdjęć w bliskiej podczerwieni, czerwieni i niebieskich barwach. Zdjęcie środkowe wykonano za pomocą Long-Range Reconnaissance Imager (LORRI) i ma 5 razy wyższą rozdzielczość. Zdjęcie po prawej jest kombinacją tych dwóch. Źródło: NASA/Johns Hopkins University Applied Physics Laboratory/Southwest Research Institute

New Horizons to dla nas drogocenny, nieustraszony i wytrwały odkrywca, a także wspaniały fotograf – powiedział z kolei Ralph Semmel, dyrektor Laboratorium Fizyki Stosowanej Johns Hopkins. – To pierwszy taki przelot dla nas wszystkich – APL, NASA, narodu i świata – i wielkie uznanie dla odważnego zespołu naukowców i inżynierów, którzy doprowadzili nas do tego punktu.

Ultima Thule to jeden z obiektów pasa Kuipera – zewnętrznego pasa asteroid w Układzie Słonecznym, który rozciąga się za orbitą Neptuna. Odkryto tam już ponad tysiąc lodowo-skalnych planetoid, ale szacuje się, że jest ich około 70 tysięcy. Badając takie ciała, obserwujemy fizyczną prezentację okresu formowania się planet i jesteśmy bliżej informacji o procesie powstawania Układu Słonecznego.

Pierwsze wyraźne zdjęcie obiektu pokazane przez agencję zostało wykonane z odległości ok. 3500 km od jego powierzchni. Ultima Thule mierzy 33 km długości i co około 15 godzin wykonuje jeden pełny obrót wokół siebie. Składa się z dwóch obiektów – większego Ultima i mniejszego Thul. Naukowcy uważają, że połączyły się one właśnie w najwcześniejszym okresie powstawania Układu Słonecznego. Ultima Thule to też obiekt bardzo ciemny – najjaśniejsze rejony odbijają jedynie 13 procent światła słonecznego.

Hołdy

Sami naukowcy przyznają: Ultima Thule przypomina „śnieżnego bałwana”. Internet nie pozostał obojętny co do dalszych interpretacji tego kształtu:

New Horizons, jako nasz najszybszy pojazd pozaziemski (do rejonu orbity Księżyca sonda doleciała w dziewięć godzin), jest już kilka milionów kilometrów dalej od „bałwana”. Sonda ma jeszcze zapas paliwa wynoszący około 11 kg. Tymczasem tu, na Ziemi, hołd wobec jej wielkich dokonań nagrał Brian May – astrofizyk i gitarzysta legendarnego zespołu Queen. To jego pierwszy solowy utwór nagrany od 20 lat. Jak mówi na łamach „Guardiana”: – Nazwa jest dosyć trudna do wyczarowania z niej czegoś. Ale potem przyszło mi do głowy, że chodzi o pragnienie człowieka, by dotrzeć do wszechświata, zbadać i zobaczyć rzeczy, których wcześniej nie widziano.