We Need More Space Society to krótkie wywiady z pasjonatami kosmosu i czytelnikami tego serwisu takimi jak Ty. Nazwa WE need more space nie wzięła się z niczego. Głęboko wierzymy, że MY wszyscy potrzebujemy więcej kosmosu w naszym życiu. Nie tylko ja. Nie tylko redaktorzy piszący tutaj. Nie tylko ludzie pracujący w sektorze kosmicznym, ale także TY! Tak, mówię właśnie do Ciebie!

1 Kim jesteś i co robisz?

Nazywam się Dorota Parzych i jestem uczennicą pierwszej klasy liceum o profilu matematyczno – programistycznym. Szybciej będzie powiedzieć czym się nie zajmuje bo jest tego sporo. Od karate ( 2 miejsce w zawodach ogólnopolskich) po robienie zdjęć np do filmów.

Sporą część swoich pasji musiałam z żalem zawiesić ze względu na zawirowania zdrowotne, które wiążą się z moją codzienną walką, już nie z fizycznym przeciwnikiem na macie, ale z czymś co myślę każdy z nas boi się usłyszeć jako diagnozę – nowotwór.

Oprócz spełniania swojego szkolnego obowiązku i leczenia, wypełniam swój wolny czas czytając literaturę faktu i chodząc na wszelkiej maści spotkania/wykłady związane z fizyką i astronomią. W tym roku brałam udział w konkursie zwanym CanSat i nasza misja przeszła przez pierwsze „sito” 25 projektów z całej Polski (projekt się niefortunnie rozsypał gdyż w listopadzie miałam operacje z powodu nawrotów, ale myślę iż za rok wystartuje z jeszcze lepszym projektem)

2. Co Cię najbardziej interesuje w kosmosie?

ABSOLUTNIE WSZYSTKO. Na razie jestem na etapie ekscytacji wszystkim co tylko z przestrzenią kosmiczną ma związek.

Czy ktokolwiek z was poczuł ukłucie żalu w sercu podczas przerabiania w szkole odkryć geograficznych, spowodowane myślą, że w erze satelitów nie ma żadnych nowych lądów do odkrycia? Otóż spokojnie – bo właśnie teraz mamy epokę odkryć kosmicznych a nowych „lądów” i zagadek są przed nami miriady i każdy z nas może być częścią tej historii.

Czy ktokolwiek z was poczuł ukłucie żalu w sercu spowodowane myślą, że w erze satelitów nie ma żadnych nowych lądów do odkrycia? Na szczęście mamy epokę odkryć kosmicznych a nowych lądów i zagadek są miriady.

3. Skąd się wzięła Twoja pasja do kosmosu?

Wybaczcie, ale nie usłyszycie niczego z serii „Od dziecka chciałam / robiłam to i tamto…” bo od dziecka to ja właśnie szukałam swojej drogi. A znalazłam ją stosunkowo niedawno. Tak to prawda mam parę fajnych wspomnień jak to mój dziecięcy pokój był cały w kosmicznej tapecie, ale nie miało to na mnie wielkiego wpływu. Całe życie kosmos mnie przytłaczał. Wręcz się go bałam. Wydawał mi się pusty, zimny, ciemny… Przerażający. Chciałam do niedawna iść uparcie na medycynę, ale o zwrocie moich zainteresowań zadecydowało wiele czynników, m.in. w ogromnej mierze konkursy typu CanSat. Stąd też zdaję sobie sprawę jak bardzo ważne są to przedsięwzięcia – wszystko zaczyna się od pomysłu, idei, tej iskierki w sercu, że CHCĘ. Kiedy się w nie zaangażowałam byłam w stanie takiej euforii niczym podczas zakochania.

Wszystko zaczyna się od pomysłu, idei, tej iskierki w sercu, że CHCĘ.

4.Czy robisz coś związanego z kosmosem? A jeśli nie to czy chciałabyś i czy masz pomysł co by to mogło być?

Jak na razie uplasowałabym się jako „bierny konsument astro ciekawostek”, ale mam świadomość cienkiej granicy między taką osobą, a kimś kto też coś wnosi w owy świat. I nie wiem czy/kiedy przestąpienie tej linii podziału nastąpi, ale kiedy to się stanie, to niekoniecznie musi być to zauważalne. Wiem, że te duże zmiany dokonują się za sprawą tych małych „robaczkowych ruchów” – codziennych czynów.

Aktualnie myślę o wybraniu się na programowanie i inżynierię kosmiczną – liczę na to, iż któregoś dnia będę mogła mieć jakiś wkład w przesuwanie barier nauki.

5. Jakie jest twoje największe kosmiczne marzenie (ale te z tych do zrealizowania)?

Ciężko mi wybrać tylko jedno. Gdybym miała wybrać pomiędzy pracą w Obserwatorium Paranal, popularyzacją nauki czy możliwością pracy przy czymś co zostanie wysłane w kosmos… Decyzja byłaby niesamowicie trudna. Tym bardziej, że owe marzenia są w ciągłej rozbudowie.

6. Dlaczego warto wydawać miliony € na badania kosmiczne?

Ponieważ wbrew przekonaniu pewnych ludzi, pieniądze, które są inwestowane w ten sektor badań mają bardzo duży wpływ na komfort naszego życia codziennego – od kocy ratunkowych i mleka modyfikowanego po technologie GPS – oraz dlatego, że jesteśmy ludźmi i nie wszystko musi dla nas mieć jakąś namacalną korzyść. Pewne rzeczy robimy dla samej idei. Jest w nas pewnego rodzaju tryb Shackletona, który po prostu każe nam iść w nieznane. I kto wie? Może ów „tryb” będzie właśnie tym co zapewni nam przetrwanie?

Jest w nas pewnego rodzaju tryb Shackletona, który po prostu każe nam iść w nieznane. I kto wie? Może on zapewni nam przetrwanie?

7. Gdzie powinniśmy najpierw wysłać astronautów – na Księżyc czy na Marsa?

Wysłanie ludzi na Księżyc byłoby swego rodzaju powtórką z programu Apollo… Myślę, że teraz wszyscy oczekują czegoś (jak zwykle zresztą) nowego. W tym przypadku postawienie stopy na Marsie byłoby czymś takim. Dlaczego? Może dlatego, że nikt nigdy wcześniej tego nie dokonał, a motywy w literaturze i filmie tylko podsycają w nas ekscytacje.

8. Ulubiony serial, film lub książka science fiction?

Marsjanin – klasyk, który wywarł na mnie ogromne wrażenie. Dostrzegam w nim pewną głębię, gdyż przedstawia człowieka ewidentnie skazanego na śmierć, ale mimo to wykazującego siłę woli. W walce o życie zaprzęga pomysłowość i wiedzę – coś czego nikt i nic nie jest w stanie nam odebrać. Właśnie po to chodzimy do szkoły i się uczymy. Kto wie czy kiedyś nie będziemy pozostawieni sami sobie na czerwonej planecie? :)

Marsjanin przedstawia człowieka ewidentnie skazanego na śmierć, ale mimo to wykazującego siłę woli. W walce o życie zaprzęga pomysłowość i wiedzę – coś czego nikt i nic nie jest w stanie nam odebrać