Aktualizacja: Kolejne doniesienia wskazują, że lądownik zaliczył twarde lądowanie, ale się nie rozbił. Vikram został odnaleziony na zdjęciach przesłanych przez orbiter. Od 7 września agencja ISRO stara się nawiązać z nim łączność.

Niestety, pierwsza próba posadzenia sondy Vikram na powierzchni Księżyca przez Indie zakończyła się niepowodzeniem. Kontakt z lądownikiem został utracony na chwilę przed spotkaniem z księżycowym gruntem. Nie jest to jednak koniec misji Chandrayaan-2, a dopiero jej początek.

Vikram rozpoczął swoje zejście na powierzchnię z wysokości 30,5 km o godz. 22:09 czasu polskiego. Jest to pierwsza próba posadzenia sondy na innym ciele niebieskim przez Indie. Prędkość orbitalna w tamtym momencie wynosiła około 6 tysięcy km/h. Po niecałych 10 minutach zakończyła się faza twardego hamowania, a lądownik opadł na wysokość 6,2 km. Vikram poszukuje wyznaczonego miejsca do lądowania za pomocą swojej aparatury. Cały czas przekazuje telemetrię, wszystkie systemy wyglądają w porządku.

Na wysokości 2,1 km urywa się kontakt z lądownikiem. Mijają kolejne minuty, ale Vikram się nie odzywa. W tym czasie powinien już wylądować lub się rozbić. Krążący 100 km wyżej orbiter również nie ma z nim kontaktu. Sugeruje się, że silnik wyłączył się za wcześnie i posłał rozpędzony lądownik poza miejsce lądowania. Ostatnia telemetria mówiła o prędkości horyzontalnej 48 m/s i wertykalnej 59 m/s. Vikram najpewniej uderzył w powierzchnię, zamiast swobodnie na nią opaść.

Mimo dużej straty dla misji, jaką jest nieudane lądowanie lądownika z łazikiem, nie jest ona wcale porażką. Na orbicie biegunowej dalej znajduje się orbiter Chandrayaan-2 ze znaczną liczbą instrumentów naukowych i zaawansowaną kamerą. Przez najbliższy rok sonda będzie fotografowała i badała obszar bieguna południowego Księżyca, zbierając wartościowe dane.

Na fali sukcesu

Chandrayaan-2 to już druga indyjska misja, której celem jest Księżyc. Jej poprzedniczka w 2008 roku przyczyniła się do potwierdzenia obecności wody w księżycowym gruncie, dzięki wielokrotnym skanom wykonanym przez impaktor MIP (sonda samobójca) przed rozbiciem się w kraterze Shackletona. Pozostałe instrumenty znajdujące się na sondzie Chandrayaan-1 potwierdziły to odkrycie. Była to jedna z najważniejszych bezzałogowych misji wysłanych dotychczas na Księżyc. W związku z takim sukcesem decyzja mogła być tylko jedna – trzeba zbudować i wysłać na Srebrny Glob następną misję.

Lądownik Vikram i orbiter tuż przed złączeniem i zamknięciem w osłonie, źródło: ISRO

Celem ekspedycji Chandrayaan-2 jest kompleksowe zbadanie Księżyca i poszerzenie naszej wiedzy o nim. W wyprawie biorą udział trzy sondy — orbiter, lądownik Vikram i łazik Pragyan. Umieszczone na nich instrumenty naukowe posłużą do zbadania Księżyca pod kątem identyfikacji pierwiastków i ich rozmieszczenia na powierzchni, analizy składu chemicznego gruntu i wątłej atmosfery, topografii i sejsmologii. Oczywiście misja ma też znaczenie polityczne, szczególnie na płaszczyźnie relacji indyjsko-chińskich. Ma ponadto posłużyć na użytek wewnętrzny, aby zainspirować młodych hindusów do nauki i rozwoju. To tak zwany efekt Apollo.

Orbiter będzie utrzymywał się na orbicie biegunowej 100 x 100 km i pozostanie tam przez okres około roku. Wyposażony jest w 8 instrumentów i eksperymentów naukowych, które wykorzysta do wykonania mapy bieguna południowego Księżyca i określenia co tam wartościowego się znajduje. Jednym z nich jest kamera Orbital High Resolution Camera o rozdzielczości 0,3 metra, najlepsza wysłana dotychczas w misję księżycową. Priorytetem są poszukiwania lodu wodnego, a do którego wykrycia posłuży spektrometr IIRS.

Poznaj łazik Pragyan, źródło: ISRO

Lądownik Vikram i łazik Pragyan miały prowadzić badania in-situ księżycowego gruntu na równinie rozciągającej się pomiędzy kraterami Manzinus C i Simpelius N. Ich misja na powierzchni Księżyca potrwałaby przez 14 dni, czyli do pierwszego zachodu Słońca i nadejścia ostatniej dla obu sond nocy. Nie przetrwałyby one tak zabójczo niskich temperatur przez tak długi czas.

Sześciokołowy łazik Pragyan (z sanskryptu „mądrość„), ważący ledwie 27 kg miał pokonać dystans do 500 m po księżycowych nierównościach. Wyposażono go w dwa spektroskopy LIBS i APIXS, które pomogłyby w analizach chemicznych gruntu. Łazik miał poruszać się po powierzchni w trybie pół-autonomicznym, gdzie załoga naziemna pomoże wybrać mu najlepszy kierunek.

Lądownik Vikram (nazwany tak od imienia Vikrama Sarabhai, uznawanego za ojca indyjskiego programu kosmicznego) miał przede wszystkim miękko wylądować na powierzchni Księżyca i dostarczyć tam łazik Pragyan. Niestety nie udało mu się wypełnić tego zadania. Na jego pokładzie umieszczono trzy instrumenty naukowe m.in. sejsmometr ILSA, sondy ChaSTE do pomiarów temperatury regolitu i RAMBHA do pomiarów gęstości oraz temperatury plazmy.

Zapis długiego lotu na Księżyc

Indyjska sonda Chandrayaan-2 wyniesiona została w kosmos 22 lipca przez rakietę GSLV Mk III-M1, najpotężniejszy system wynoszący dostępny w tym azjatyckim kraju. Start pierwotnie planowany był w tygodniu poprzedzającym 50 rocznicę lądowania człowieka na Księżycu, ale z przyczyn technicznych został przełożony. 24 lipca sonda uruchomiła na 48 sek. swój silnik i przeprowadziła pierwszy z pięciu manewrów podnoszenia orbity, który wyniósł ją na orbitę o parametrach 230 x 45163 km. Kolejne cztery manewry wykonano odpowiednio 26, 29 lipca, 2 i 6 sierpnia, stopniowo wydłużając czas pracy silnika. Sonda znalazła się dzięki nim na orbicie o apogeum 142 975 km. 14 sierpnia Chandrayaan-2 z powodzeniem wykonał manewr TLI i wszedł na trajektorię translunarną. Następny przystanek po prawie tygodniowym locie przez pustkę – orbita Księżyca.

Biegun Północny Księżyca uchwycony przez kamerę orbitera, źródło: ISRO

20 sierpnia sonda uruchamiła swój silnik na 1738 sek., aby zwolnić i wejść na orbitę Srebrnego Globu. Po udanym manewrze LOI znalazła się na orbicie o parametrach 114 x 18072 km. Przez kolejne dni sonda stopniowo obniżała swoją wysokość, a po 5 manewrach zmiany orbity odległość od Księżyca spadła do 119 km. 2 września lądownik odłączył się od orbitera Chandrayaan-2 i skierował w stronę powierzchni. Pierwszy manewr deorbitacyjny przeprowadzony został 3 września (orbita 109 x 120 km), a drugi dzień później (orbita 36 x 110 km). Był to jednocześnie test systemu napędowego indyjskiego lądownika. Wszystko działa poprawnie. Na tej wysokości Vikram szykuje się na finalne zejście do lądowania.

Coraz tłoczniej na Księżycu

Misja Chandrayaan-2 to już trzecia w tym roku wyprawa na Księżyc i nie ostatnia. W styczniu po niewidocznej stronie Srebrnego Globu wylądował chiński lądownik Chang’e 4 z łazikiem Yutu-2 na pokładzie. Oba pojazdy funkcjonują po dziś, podobnie jak wspomagający je w kontaktach z Ziemią satelita telekomunikacyjny Queqiao. Jednym z najciekawszych osiągnięć tej misji było wykiełkowanie nasiona bawełny w zamkniętym pojemniku schowanym wewnątrz lądownika. Skoro jesteśmy w stanie uprawiać rośliny w tak skrajnie nieprzyjaznych warunkach, to wizja po części samowystarczalnej kolonii nie jest wcale mrzonką.

Niepowodzeniem za to zakończyła się misja izraelskiej sondy Beresheet, która 11 kwietnia rozbiła się podczas próby lądowania na księżycowym Morzu Jasności. Jest jednak spora szansa na to, że zabrani przez nią pasażerowie — zahibernowane niesporczaki, przeżyły katastrofę i leżą sobie gdzieś pośród szczątek lądownika. Izraelscy inżynierowie się nie poddają i już szykują do kolejnej wyprawy na Księżyc.

W tym roku możemy także liczyć na start kolejnej chińskiej misji, Chang’e 5. Wyprawa ma na celu zebranie próbek lunarnych skał i regolitu, a następnie powrót z nimi na Ziemię.

Spojrzenie w przyszłość

Nieudane lądowanie Vikrama na powierzchni Księżyca to na pewno cios w dumę Indii, które zainwestowały w tę misję dużo czasu i środków. Rakieta, orbiter, lądownik, łazik, a także instrumenty naukowe na ich pokładzie — z wyjątkiem małego odbłyśnika NASA — wszystko indyjskie. Mimo że misja na powierzchni nie dojdzie do skutku to nie wszystko stracone. Dane zebrane przez orbiter i tak będą wartościowe. W ciągu najbliższej dekady na biegunie południowym Księżyca planuje się założenie pierwszej załogowej bazy i im lepiej poznamy te okolice, tym większe szanse na wybór najlepszej lokalizacji. Chandrayaan-2 przetrze szlak przed pierwszymi księżycowymi kolonistami.